niedziela, 9 października 2011
Wiatr od morza
Gdzieś przepłynęły obok mnie te 3 tygodnie i o dziwo jednak nie podróżowały rzeką Styks. Praca zaczyna być tylko zbiorem powtarzalnych godzin. Jedyne na co patrzysz to, to żeby liczba na Solarisie była jak największa. Nikt tu nie przyjechał nawracać. Można się do wszystkiego przyzwyczaić. To taka stara ale jednak prawda. Możesz się przyzwyczaić do trzech mężczyzn w pokoju , do gromady samców puszących się przed twoimi ładnymi koleżankami i do powtarzających się hotelowych kup jedzenia. Bo przed tobą plany i marzenia a to zmienia cały światopogląd. Od kilku dni przypominam sobie , że w sumie mieszkam nad morzem. Może nie ja sobie przypominam , ale pogoda robi to za mnie. Lato minęło definitywnie a rowery nie są już najprzyjemniejszym środkiem lokomocji. Nawet Holendrów mniej na ulicach o czym można przekonać się w Albert Heijnie, gdzie obecnie 60 % klientów to Polacy, którzy nad swoje ciepło przekładają zakup taniego piwa i przyzwoitych soków.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz