Była Polska. Był urlop. Kilka rzeczy było dobrych, kilka złych. naprawdę ciężko się wraca po prawie pół roku do świata, który pod naszą nieobecność toczył się swoim tempem.
W domu niewiele się zmieniło. Nawet moje ja w domu nie zmieniło się zbytnio. Od czasu mojego wyjazdu napadało tylko sporo śniegu a i powietrze było jakby chłodniejsze. Rodzice się starzeją. Mój chrześniak dorasta. Wszyscy starają się jakoś utrzymać na finansowym morzu. Jak było biednie tak i teraz nie jest bogato.
Tydzień w Olsztynie w jakiś sposób spieprzyłem. Teoretycznie wszystkie punkty zostały osiągniętę, ale wiem że mogłem zrobić więcej. Czasem można być jednak tylko obserwatorem. Ot ta po prostu obserwować ludzi słuchać ich , zgadzać się z nimi i być zarazem tak mentalnie od tego daleko, że człowiek nie wie nawet co odpowiedzieć.
Teraz jest Haga. Znowu jest bezruch. I kolejne 3 tygodnie. Tym razem już nie urlop.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz