piątek, 23 grudnia 2011
23 grudnia 23:25
A u mnie jest plus dziesięć i nawet Mikołaj przyjeżdża z Hiszpanii. Zima to abstrakt. Święta to sklepy. Nie będzie pierogów. Będzie Martini i pierś z kurczaka umazana w serze i pesto. Mój holenderski tak czyta opakowania. Pachnie zaskakująco eksluziv, ale tu słowo przystępna cena obejmuje o wiele więcej znaczeń jedzeniowo-pitnych. Stać mnie. Stać mnie , żeby jeść , żeby pić. Człowiek od zbierania kwiatków, najemnik któremu zwracają cały podatek , gdyż należy do grupy najbiedniejszych, zapija swoje pokerowe przygody Martini ze Spritem. Zostałem oficjalnie kapitalistyczną dziwką.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz