czwartek, 24 listopada 2011

Trupy

Ostatnio zdarza mi się widzieć trupy. Rzadko. Jednostkowo. W swoich czarnych workach upchniętych w zgniecione auta czekają. Tak bez emocji. Przekręcam licznik czasu, żeby mieć światło jeszcze na kilka stron Murakamiego. Przekręcam i wracam do łóżka , które w ciągu ostatnich dwóch- trzech tygodni stało się moim królestwem. Miejscem życia i rozrywek. Moim Las Vegas.
Facebook coraz bardziej zastępuję rzeczywistość. Za oknem coraz szybciej robi się ciemno, więc ograniczam nieco moje wojaże. Byłem w Amsterdamie i widziałem korowód świateł. Poczułem się ćmą która chce tam wrócić.
Wyłączyłem się już kompletnie z hotelowego krwiobiegu i odłożyłem swoje życie na bok w oczekiwaniu na przeprowadzkę do Hagi .Jutro będzie lepiej. Tak sobie mówię. Tak sobie wierzę. Będzie Pasteurstraat 96 i będzie lepiej. Stworzę sobie swój mały Olsztyn. Wiem powinienem tworzyć sobie swoje małe Lepsze Miasta, ale o gustach się nie dyskutuje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz