Ostatnio zdarza mi się widzieć trupy. Rzadko. Jednostkowo. W swoich czarnych workach upchniętych w zgniecione auta czekają. Tak bez emocji. Przekręcam licznik czasu, żeby mieć światło jeszcze na kilka stron Murakamiego. Przekręcam i wracam do łóżka , które w ciągu ostatnich dwóch- trzech tygodni stało się moim królestwem. Miejscem życia i rozrywek. Moim Las Vegas.
Facebook coraz bardziej zastępuję rzeczywistość. Za oknem coraz szybciej robi się ciemno, więc ograniczam nieco moje wojaże. Byłem w Amsterdamie i widziałem korowód świateł. Poczułem się ćmą która chce tam wrócić.
Wyłączyłem się już kompletnie z hotelowego krwiobiegu i odłożyłem swoje życie na bok w oczekiwaniu na przeprowadzkę do Hagi .Jutro będzie lepiej. Tak sobie mówię. Tak sobie wierzę. Będzie Pasteurstraat 96 i będzie lepiej. Stworzę sobie swój mały Olsztyn. Wiem powinienem tworzyć sobie swoje małe Lepsze Miasta, ale o gustach się nie dyskutuje.
czwartek, 24 listopada 2011
sobota, 12 listopada 2011
Hotel
Masz pokój. Każdy podobny do siebie i każdy inny. W pokoju masz dwa piętrowe łóżka, telewizor, szafę, dwa krzesła. W celach nie ma krzeseł są taborety. Masz jeszcze łazienkę i coś na kształt aneksu aneksu kuchennego. I to jest pokój. I takich pokojów masz kilkadziesiąt. Może kilkaset. I w każdym mogą mieszkać cztery osoby. Kilkadziesiąt razy cztery- policz sobie. W pokojach nie można pić, palić i gotować. Kto nie może ten nie może. Jest niedziela . Jest popołudnie. Czujesz bigos , czujesz schabowe, czujesz ziemniaki. Nie można gotować. Jak wejdziesz do łazienki to ten cholerny alarm się nie włączy. Nie można palić. Bavaria. Nie można pić.
Masz za oknem kanał. Głębokość do 9 metrów. Podobno ktoś w nim kiedyś pływał, podobno ktoś łowił ryby, podobno ktoś skoczył z okna. Tak mówią. Mówią dużo. Kto z kim spał, kto z kim pił i kto kogo nie lubi. Zawsze mówią. I później ktoś się dowiaduję , że posuwał na pralce kogoś, kto w tym czasie przytulał swojego syna w Polsce. Ale ludzie widzieli...
Jest więc hotel. Masz pokój. Każdy podobny do siebie i każdy inny.
Masz za oknem kanał. Głębokość do 9 metrów. Podobno ktoś w nim kiedyś pływał, podobno ktoś łowił ryby, podobno ktoś skoczył z okna. Tak mówią. Mówią dużo. Kto z kim spał, kto z kim pił i kto kogo nie lubi. Zawsze mówią. I później ktoś się dowiaduję , że posuwał na pralce kogoś, kto w tym czasie przytulał swojego syna w Polsce. Ale ludzie widzieli...
Jest więc hotel. Masz pokój. Każdy podobny do siebie i każdy inny.
wtorek, 1 listopada 2011
Brak dat
Nie pamiętam o datach. Nie pamiętam bo dzisiaj jest wtorek i pracujemy do 15 a jutro będzie środa i trzeba będzie zebrać trochę więcej kwiatków, to pewnie też do 15. 1 Listopada nie istnieje tak jak nie będzie istniał 11. Tak jak w szkole byle do piątku. Pracuję , jem, net, zejście, rozmowy, net , sen. Czasem gdzieś dzwonię. Czasem czekam na maila albo obecność na facebooku. Dziewczyny mówią że jak przyjdzie grudzień to już z górki, bo szybko minie, tylko w święta chujowo, i już zaraz styczeń i urlopy. I Amsterdam-lotnisko-lotnisko- Polska. Ktoś mówi że tęskni, komuś mówię że tęsknie, komuś nie mogę powiedzieć, ktoś się nie odzywa. Naturalna kolej rzeczy bez względu na miejsce pobytu.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)